Mój biedny Dzikusek...
Journal Entry: Sat Jul 5, 2008, 5:09 AM
- Mood:
Depressed
Mój najlepszy przyjaciel...mój piękny, miły, mądry kotek. Chodzący i mruczący ideał. Miał niewiele ponad rok. Nigdy aż do 2.07 nie wychodził na ulicę, bo bał się samochodów. Wtedy coś go musiało przestraszyć, może jakiś inny kot go gonił no i stało się... Nie ma go już, a ja mam wielką pustkę w domu i w sercu...Gdzie nie spojrzę, to przypomina mi się on, kiedy jakiś kot biegnie koło mojego domu, wydaje mi się że to Dzikusek do mnie wraca...Był taki piękny, słodki, kochany (zresztą to właśnie jego zdjęć mam pełno w galerii)
Niektórzy mówią, że zwierzęta nie czują. Taki ktoś powinien zobaczyć wtedy kota sąsiadów, małe kociątko, które właścicielka chciała koniecznie oddać jak miał ok. 2 tygodni. Dzikus go wychowywał jak matka, chociaż był kocurem. W środę był u nas w ogródku i siedział u sąsiadki na kolanach. Jak zobaczył Dzikusa, to nie chciał na niego patrzeć, odwracał głowę, wtulał się w sąsiadkę i płakał. Strasznie miauczał i piszczał, nie dało się go uspokoić...Teraz na samą myśl o tym chce mi się płakać, a ciągle mam ten obraz przed oczami.
[*]
Dzikusku...nigdy Cię nie zapomnę. Mam nadzieję, że miałeś u mnie dobrze, ale wiem, że teraz masz na pewno lepiej - jesteś ze swoją mamą, możesz wąchać kwiatki i tarzać się w nich do woli, a kiedyś w przyszłości się spotkamy (o ile się poprawię i przestanę myśleć tylko osobie, bo straszna ze mnie egoistka).
Tak bardzo bym chciała cofnąć czas...gdybym tylko wiedziała. Wszyscy wypuszczali koty, a on był taki mądry, myślałam że da sobie radę. Zawsze wracał gdy tylko go wołałam... Chciałabym móc go przytulić, usłyszeć jego "mrrrau", spojrzeć w te piękne oczy...
---
My best friend, my sweet, clever and beautiful cat. He was only one year old...
[*]
I can't stand the street next to our house and careless drivers...